Kiedy pomagam

Najważniejszym odkryciem psychologii jest to, że w kolejnych sytuacjach i środowiskach powtarzamy charakterystyczny dla siebie sposób postępowania. Wchodzimy w podobne role w kolejnych grupach, przeżywamy podobne trudności z każdym następnym partnerem, w nowej, na pozór całkiem innej pracy, spotykamy łudząco podobne wyzwania, a z biegiem lat z przerażeniem odkrywamy, że choćbyśmy nie wiem jak się starali, robimy się coraz podobniejsi do naszych rodziców i mimo szczerych świadomych wysiłków powtarzamy wobec partnerów i dzieci te same błędy, które tak bardzo drażniły nas u nich.

Andrzej od lat przerywa różne swoje przedsięwzięcia „minutę przed finałem”. Dotąd był przekonany, że po prostu zmienia swoje zainteresowania. Że się rozwija. Umie pracować naprawdę intensywnie. Jest inteligentnym człowiekiem. Ma już powyżej czterdziestki. Ale choć rozpoczął w życiu dziesiątki projektów, z całej tej zainwestowanej energii nie zebrał żadnych plonów. Wciąż sieje. Nigdy nie zbiera.

Joanna była zdradzana przez wszystkich dotychczasowych partnerów. Ostatnim razem miała wrażenie, że to jakiś zły sen - wszystko stało się dokładnie tak jak poprzednio, choć robiła wszystko, by nigdy już tego nie musieć przeżywać. Planowali ślub. Prawie wszystko już było dograne. Mówili o wspólnym mieszkaniu i dzieciach, i nagle, znów nie wiadomo skąd, pojawiła się ta druga. Joanna nie jest brzydka. Nie jest głupia. Trudno powiedzieć, czy różni się czymś od swoich koleżanek, które od lat mają już szczęśliwe związki. Ale to wciąż się powtarza. Po poprzednim partnerze przesiedziała dwa tygodnie pstrykając pilotem od telewizora. Dziś nawet na pary na filmach nie może już patrzeć. Naprawdę ma dość.

Danka właśnie trzasnęła kolejnymi drzwiami. Jest dramatycznie wściekła trzy, cztery razy dziennie. Niezależnie jak by się starała być przydatna, wciąż czuje, że nikt nie interesuje się jej sprawami, nie rozumie jej i nie chce jej pomóc. Choćby najbardziej obiecująco się zaczynało, zawsze w końcu zderza się z murem obcości i obojętności.

Partnerki Roberta nie sposób zrozumieć. Godzinami przez telefon konferuje z matką. Po tych rozmowach jest nie do zniesienia. Kiedy jeżdżą razem do jej rodziców, Robert czuje się ignorowany. Czy to normalne, by dorosła kobieta spała z matką w jednym łóżku, kiedy odwiedza ją z mężem? Robert czuje się tam fatalnie. Ogólnie słabo odnajduje się w rodzinnych imprezach. Nie lubi tego odkąd pamięta.

Dorota jest samotną mamą. Jej synek ma zdiagnozowane ADHD. Dwa, trzy razy dziennie mieszkanie wygląda jak po tajfunie. Dorota jest na skraju wytrzymałości. Najgorsze jest jednak coś innego. Były mąż Doroty odwiedza syna raz, góra dwa razy w miesiącu. Kiedy przychodzi, dziecko jest spokojne. Jakby nic mu nie było. ADHD znika gdzieś całkiem bez śladu. Kiedy ojciec wychodzi, choroba powraca ze zdwojoną siłą. Dorota myśli, że jest złą matką. Ta myśl ją dobija. Często wybucha przez nią złością w obecności syna. Później przeprasza go za to.

Daniel myje ręce ponad dwadzieścia razy dziennie. Podejrzewa, że coś jest z tym nie tak, więc podpytywany o to przez znajomych szybko zmienia temat. Boi się komentarzy na temat tego co robi, więc takie pytania go denerwują. Kiedy myje ręce, uspokaja się. Ale później zauważa, co robi. Myśli, że znajomi jednak mają rację i to go znów denerwuje. Jest normalnym facetem. Pracuje, utrzymuje rodzinę i ogólnie nieźle sobie radzi. Ludzie go lubią. To przyzwyczajenie nie pasuje do niego zupełnie. Czasem myśli, że nie ma powodów do niepokoju, ale bywa, że czuje się jak w pętli.

Anna powinna zerwać ze swoim facetem. Od lat wszyscy jej to powtarzają i ona doskonale wie, że mają rację. Zdradza ją, wybucha złością bez powodu, krytykuje ją wciąż i za wszystko, nie lubi jej znajomych. Anna nie pamięta już kiedy ostatnio wyszła gdzieś na miasto. A ostatnio on już nawet nie pracuje. Nie szuka pracy. Żyją z jej pensji, zresztą całkiem niezłej, z której on jej wydziela jakieś grosze. Anna setki razy próbowała z nim zerwać. Wyprowadzała się, wystawiała mu za drzwi walizki, raz nawet wezwała policję. Zawsze wracała. W zeszłym tygodniu wyniosła się do koleżanki, ale od tego czasu nie może spać, ani jeść. Jest ciągle napięta, jakby miało się zdarzyć coś złego i wybucha ciągle płaczem bez powodu. Chce to skończyć. Wie, że powinna, ale chyba nie potrafi.

Czy tego rodzaju sytuacje dają się rozwiązać?

Jestem głęboko przekonany, że tak. Nie znaczy to, że dadzą się one rozwiązać łatwo - na przykład przez wyuczenie się jakiejś prostej formuły, czy techniki - ale z całą pewnością poprawa sytuacji jest możliwa.

Czy wymaga to długiej pracy?

Z tym bywa różnie. Zdarza się, że jedna, zdroworozsądkowa rozmowa wystarcza, by osiągnąć znaczące efekty. Bywa, że ma się tyle do opowiadania, że i przez trzy lata jest o czym rozmawiać. Pierwszym etapem jest rozmowa konsultacyjna. Cele spotkań i ich przewidywany czas ustala się zwykle w jej trakcie. Jednym z celów psychoterapii jest odkrycie i zrozumienie swoich głęboko zakorzenionych przyzwyczajeń. Wszyscy je mamy. Ale wszyscy mamy także wolny wybór. Im więcej wiemy o sobie, tym więcej na niego jest miejsca.