Czy on skrycie marzy o Barbie?

Wielu rodziców mogłoby być zaskoczonych, widząc w dziecięcym pokoju przodkinię najsławniejszej na świecie laleczki. Proporcje ciała, stylistykę twarzy i oczy zabawki wzorowano bowiem na modelu nadmuchiwanej kobiety naturalnej wielkości. Mało kto uświadamia dziś sobie, że prababka Barbie przeżyła swój rynkowy żywot jako bliska przyjaciółka dorosłych mężczyzn, którym bardzo dokucza samotność. I ten model również nieźle się sprzedawał.

Ta seksowna blondynka o długich nogach, drogo ubrana, w dobrym samochodzie i z masą efektownych, w praktyce całkiem bezużytecznych gadżetów, zajmuje się w życiu ładnym wyglądaniem. Nie zdarza się, by pracowała, uczyła się lub starała o cokolwiek.

Funkcja ozdobna

Sprytni projektanci zauważyli, że najkrótsza droga do przywiązania wiedzie przez dotyk. Laleczka posiada stopy, jednak podobnie jak reszta ciała, nie mają one żadnej innej funkcji poza ozdobną. Nie jest więc w stanie sama ustać na nogach. Ta genialna bezradność sprawia, że podczas zabawy dziecko trzyma laleczkę w dłoni częściej niż inne zabawki. Mieszanina zachwytu i przerażenia w rozszerzonych źrenicach Barbie jest kalką z jej pierwowzoru wielkości człowieka. Gumowa przyjaciółka samotnych dżentelmenów z tym właśnie wyrazem twarzy patrzyła na ich poczynania.  

Każda zabawka stworzona przez dorosłego przekazuje dziecku jakąś informację o świecie. Pierwsza, wypuszczona w roku 1989 laleczka umiała mówić. Wypowiadała dwa zdania: „lubię robić zakupy” i „matematyka jest trudna”. Przekaz Barbie jest łatwo czytelny. Jeśli jesteś kobietą, osiągniesz sukces, gdy będziesz ładna i seksowna. Miej długie nogi, patrz oczami sarenki i noś dobre ciuchy, a gdy do tego rozpuścisz włosy blond – jacht, samochód i pudelek będą niedaleko. Wszyscy będą chcieli mieć cię w domu, a jeśli pokażesz, że nie umiesz ustać na własnych nogach, milion rąk wyciągnie się, by cię przytrzymać.  

Ideał z botoksu

Proporcje Barbie są nieosiągalne. Jedną piątą wagi człowieka stanowi głowa. Osoba z taką budową kośćca nie zdołałaby podtrzymać szyją jej ciężaru. W innych aspektach ideał jest podobnie trudny do realizacji. Większość kobiet nie jest w stanie przez całą dobę czesać włosów, podtrzymywać opalenizny przez okrągły rok i zawsze mieć na sobie  tylko najmodniejsze ciuchy. Trzeba pracować, uczyć się, przygotowywać jedzenie, sprzątać... Twarz normalnej osoby wyraża też różne emocje. Problem ten da się częściowo rozwiązać z pomocą botoksu, jednak utrwalenia w wyrazie oczu mieszaniny niewinności, zdumienia, strachu i ekscytacji nawet najlepsi chirurdzy plastyczni w ofercie nie mają.

Ideał nakreślony przez piękną laleczkę ma jednak wielką siłę rażenia. Każde odstępstwo od niego, popełnione przez żywą kobietę, wzbudzać może pewien delikatny niepokój. Czy aby mężczyźni, na co dzień związani z kobietami chodzącymi na własnych kończynach, nie marzą w głębi duszy o wiecznie seksownej blondynce z głową obciążoną jedynie długimi włosami? Rzeczywiste preferencje mężczyzn dotyczące kobiet są dosyć wszechstronnie zbadane. Wnioski da się zreferować w kilku akapitach.  

Mężczyźni szukają aprobaty

Jeśli chodzi o atrakcyjność seksualną, ciężar głowy faktycznie nie ma znaczenia. O ile, zgodnie z wynikami badań, kobiety preferują raczej mężczyzn równie lub bardziej inteligentnych, o tyle mężczyźni, nawet o najsprawniejszych umysłach, bez ceregieli akceptują jako partnerkę seksualną kobietę o IQ 75. Jest to niestety tylko pięć punktów powyżej granicy, za którą orzeka się niedorozwój umysłowy. Odpowiedź na pytanie o przyczynę tego stanu rzeczy bywa już jednak przedmiotem wielu kontrowersji. Wedle jednych, przyczyna tkwi w samych tylko męskich skłonnościach do dominowania. Przy partnerce głupszej mężczyzna miałby się wedle tej teorii czuć relatywnie mądrzejszy, niż jest w rzeczywistości. Zwolennicy alternatywnego wyjaśnienia zwracają uwagę na przyczyny tkwiące raczej w relacji międzyludzkiej. Jak wspomnieliśmy, kobiety preferują mężczyzn co najmniej dorównujących im intelektem. Mężczyźni, nawet ci najmniej rozgarnięci, dobrze to wyczuwają. Uzyskanie akceptacji ze strony kobiety choć trochę inteligentniejszej jest trudne. Im większą przewagę ma tutaj mężczyzna, tym większą widzi szansę na zobaczenie w oczach partnerki mniej więcej tego, co tak pięknie pokazać potrafi wiadoma laleczka. Poszukiwanym towarem nie byłaby tu więc głupota, ale aprobata.  

Mit chudej blondynki

Z proporcjami ciała jest nieco lepiej. Kobiety o proporcjach prawdziwej Barbie istnieć nie mogą. Kształty najbardziej zbliżone próbują osiągać modelki. Wyniki badań zaskoczyły naukowców – okazuje się, że w kwestiach kobiecych wymiarów istnieją u mężczyzn dwa poziomy preferencji. Pierwszy – to poziom deklarowany. Liczna grupa mężczyzn, wypytywana wprost o pokazywane im szczupłe figury, odpowiadała entuzjastycznie. Badani panowie niemal zgodnie twierdzili, że kobiety szczupłe podobają im się bardziej. Zapisy reakcji fizjologicznych niemożliwych do kontrolowania – zmiany przewodnictwa elektrycznego skóry, rozszerzenia źrenic, tętna czy potliwości – pokazały jednak coś innego. Najsilniejsze reakcje fizjologiczne wzbudzały panie o kształtach w proporcji 9:6:9, ale szersze niż modelki. Co ciekawe, dopóki nienaruszona pozostawała sama proporcja, wzrastanie obwodów w liczbach bezwzględnych nie wpływało na zmianę zainteresowania. Liczyła się proporcja między częściami, a nie rzeczywista wielkość. Panie o kształtach pełnych przyciągały więc nie mniej uwagi niż szczupłe.  

Dobrze zbadane są także preferencje mężczyzn dotyczące koloru włosów. Podobnie jak w sprawie kształtów, odkryto różnice między deklaracją a zapisem fizycznej reakcji. W badaniu ankietowym mnóstwo mężczyzn wyrażało zainteresowanie blondynkami.

Badanie reakcji fizjologicznej pokazało jednak, że nawet panowie najgłośniej opowiadający się za blondynkami co najmniej równie mocno reagują na panie o włosach ciemniejszych.  

Zbadanie reakcji na wygląd i inteligencję jest łatwe. Trudniej dowiedzieć się, jak reagują ludzie na rozmaite cechy osobowości i subtelniejsze elementy zachowania. Cokolwiek możemy powiedzieć o Barbie, z pewnością jest zachwycona sama sobą. Czy mężczyźni dobrze reagują na taką cechę u kobiet? Sumowanie wyników różnych eksperymentów pozwala wyciągnąć kilka ostrożnych wniosków na ten temat.  

Samozachwyt nie zawsze zachwyca

Okazuje się, że reakcja na narcystyczny samozachwyt kobiety zależna jest od dwu czynników. Jeżeli uwielbieniu dla własnej osoby towarzyszy równie silna aprobata dla mężczyzny, reakcja nieodmiennie jest pozytywna. Warunkiem dodatkowym jest tu jednak kwestia dostępności. Barbie jest droga i to czyni ją wartościową. Nikt nie zainteresowałby się tą lalką, gdyby dodawano ją do klocków Lego w promocji. Warto okazywać zainteresowanie, pewna bariera dostępności jest jednak bardzo wskazana. Tak czy inaczej aprobata dla siebie i rozmówcy jest jednak silnym atutem. Jeśli natomiast zainteresowanie kobiety jest skupione wyłącznie na niej samej,  działają dwa podstawowe mechanizmy. U mężczyzn o rysie nieco masochistycznym zainteresowanie utrzymuje się w sposób stały. Gra „ja jestem wspaniała – ty jesteś do niczego” sprawia tu, że kobieta taka znajduje wiernego wyznawcę. U pozostałych mężczyzn reakcja zmienia się w czasie. Początkowo pojawia się zainteresowanie, które stopniowo zmienia się w niechęć, aż w końcu w nasiloną wrogość.  

Wnioski z przedstawianych tu badań mogą być budujące dla proporcjonalnej brunetki o pełnych kształtach z IQ w okolicach 80, akceptującej w równym stopniu siebie, co wszystkich mężczyzn dookoła. Co jednak ma zrobić nieproporcjonalnie szczupła blondynka po trzech fakultetach i w dodatku neurotyczna?  

Badania wskazują, że preferencje mężczyzn dotyczące wyboru partnerek podlegają wpływowi marketingu. Długonoga, nieskomplikowana, modnie ubrana narcystyczna blondynka jest dobrze reklamowana, więc wzbudza zainteresowanie. Dokładniejsze badania wskazują jednak, że tym, co najsilniej wiąże ludzi ze sobą, jest podobieństwo myślenia i aprobata w stosunku do siebie nawzajem. W dłuższym okresie najtrwalsze okazują się także pary osób o zbliżonym poziomie atrakcyjności. Cokolwiek by mówić o sile lalki Barbie, przyciąga ona więcej uwagi dziewczynek niż chłopców.

 

tekst: Paweł Droździak dla portalu Republika Kobiet